OS - seasonal edition

Święta, święty czas tuż tuż....

Już powoli jesteśmy zasypywane świątecznymi dekoracjami, i produktami o świątecznych zapachach i takich samych etykietach ;-)
Sama popadłam trochę w ten nastrój...chodzę po sklepach i wypatruję świątecznych pierdółek ;-)
Ale najbardziej nastawiłam się na zimowe, sezonowe kosmetyki - zrobiłam sobie małą listę i mam zamiar nabyć z niej wszystkie pozycje! ;-)
Pierwszą, którą udało mi sie zdobyć jest mój ukochany OS - w limitowanej zimowej edycji:


Jak widzicie ma sweterek na mróz i kolor na szarugę, i świetny, bardzo intensywny zapach pomarańczy połączonej z lukrecją ;-) coś innego niż zawsze!



Od dłuższego czasu jestem zachwycona tymi żelami, więc jestem przekonana, że i ten spełni swoją rolę ;-) Używać go podczas kąpieli to czysta przyjemność ;) od razu robi się cieplej ;-)
Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć drugi żel OS z zimowej edycji i całą resztę z mojej listy!
Trzymajcie kciuki i chwalcie się swoimi światecznymi kosmetykami !;-)

 
 wreszcie odkopane ;-)
 
 
 
Pozdrawiam.
Y.

Błękitna Fala

Witam.
Muszę Wam powiedzieć, że najwięcej kosmetyków u mnie w domu to kremy do rąk...
przyczyna jest bardzo prosta...kiedyś odmroziłam sobie dłonie, i teraz muszę je kremować potrójnie! Dlatego kremy są dla mnie tak ważne, i tak bardzo ich potrzebuję ;-)
Staram się ich za często tutaj nie opisywać, bo bym Was zanudziła...regularnie w miesiącu zużywam 5-6 kremów do rąk, dziwnie prawda? ale chyba czas zacząć Wam je pokazywać częściej ;-)
Oto moja perła z oceanu...Krem do rąk, nawilżająco-odżywczy, algi morskie.


Krem bardzo fajny, odrazu zachwyciło mnie opakowanie, które przyciągneło mój wzrok ze sklepowej półki, strasznie się wyróżnia na tle innych opakowań - duży plus, lubię mieć w torebke ładny krem ;-).
Sam krem ma bardzo przyjemny relaksujący zapach, potrafi wprowadzić w miły nastrój!
Musze przyznać, że krem intensywnie nawilża dłonie, skróra staję się bardzo gładka, co mi całkowicie odpowiada :-)



Wielkim plusem tego kremu jest to, że likwiduje podrażnienia, a to jest dla mnie bardzo ważne.
Dłonie po wmasowaniu kremu nie kleją się i nie ślizgają, krem bardzi szybko i skutecznie się
wchłania ;-) Wydajność uważam za bardzo dobrą, na pewno szybko się nie skończy ;)


Co mi się w nim jeszcze podoba? Jego wspaniały niebieski kolor :)
Zawsze jakaś odskocznia od zwykłych białych kremów do rąk :)
Cena też zadowalająca - 4,99 zł - polecam go!!

i nawet do mnie doszła jesień:





Udanego weekendu ;-)
Y.

Całus na komendę


Mazidła do ust ;-)
dziś pokażę Wam te, które kręcą mnie najbardziej, te które są ze mną na codzień:).
Zabawa zaczyna się od rana, błyszczyki, balsamy i pomadki są ze mną od samego świtu aż do nocy... tak się do nich przyzwyczaiłam, że nie wyobrażam sobie bez nich ani chwili ;-).


i kolejno odlicz:


Wazelina Biała Kosmetyczna-
nic nie chroni moich ust lepiej niż biała wazelina, kupiłam ją kiedyś przypadkiem i wcale tego nie żałuję;-) Kosmetyk okazał się strzałem w dziesiątkę. Sięgam po niego w każdej sytuacji, jednak najczęściej smaruję nim usta na noc! ;-)




Odżywczy balsam do ust z czerwonym jabłkiem i owsem -
Tutaj moje odczucia są podzielone, z jednej strony nawilża usta, nadając im piękny malinowy kolor, pachnie cudownie (aż chce sie go zjeść) duży minus? cieżka aplikacja.... i sklejone palce, dobrze, że nie usta:)




Lip lishuss - kokosowy balsam - uwielbiam kokosowe zapachy, a dzieki temu balsamowi mogę je mieć na ustach przez długi czas, balsam świetnie sprawdza się na codzień, pachnie cudownie, dobrze się rozprowadza i trzyma się długi czas...kolejny raz kokos wygrywa :) 
 
 
 
Odżywczy balsam do ust - brzoskwinia i jedwab - kolejny cudowny zapach, który długo utrzymyje się na ustach, balsam jest bardzo przyjemny, nie skleja ust, lecz doskonale je nawilża, na osłode jesiennego wieczoru w sam raz :)
 
 
Balsamy, które używam  rzadziej...              Kakaowe masło - na początku było bardzo sympatyczne, nawilżało usta i cudownie pachniało, po jakimś czasie straciło swój zapach i stało się klejące...fuuj                                                                 Arbuzowa pomadka (bezbarwna) - faktycznie pachnie arbuzem i to jest bardzo przyjemne, jednak po jakimś czasie na ustach pojawia się gorzkawy posmak, który staje się uciążliwy, ale i tak ją lubię pomimo tej małej wady :)
 




 
Te używane najrzadziej ....


   Energy shock - błyszczyk, który początkowo bardzo lubiłam, daje fajny czerwony połysk na ustach, jednak jest bardzo ale to bardzo klejący...dlatego używam sporadycznie. 


  Błyszczyk H&M - zwykły czerwony błyszczyk...nic szczególnego, jedyny plus dobrze się nakłada na usta ;-)

 Owocowy błyszczyk Essence - zapach bardzo fajny, jednak jak jego poprzednik Energy shock strasznie się klei, czego bardzo, ale to bardzo nie lubię....
 
 
 
 A jak się mają Wasi ulubieńcy do ust ?! ;-)
Y.

Kozie mleko

Witajcie;-)
Znacie kozie mleko ? Pewnie tak!, i pewnie niektóre z Was również używają kosmetyków, które zawierają w sobie właśnie ten składnik.
Dlaczego tak chętnie kupujemy produkty z kozim mlekiem, przede wszystkim przekonuje nas w nim bogactwo witamin, to wiele potencjalnych profitów dla skóry. Kozie mleko obfituje w witaminy A, B, E, PP i D, a ponadto posiada w swoim składzie również takie składniki mineralne jak: wapń, potas czy fosfor, czego chcieć więcej:) A jak wykorzystujemy kozie mleko?
Sa to kąpiele w stylu królewskim (kto z nas nie pamięta słynnych kąpieli mlecznych Kleopatry), maseczki mleczne na twarz, można rónież zrobić sobie mleczną płukankę na włosy.
Ponadto mleko kozie znajdziemy również jako składnik wielu produktów kosmetycznych, min.: mydła czy żele pod prysznic, kremy czy balsamy.
Osobiście bardzo lubię kozie mleko, które zwiększa elastyczność i gładkość skóry, długotrwale nawilża i regeneruje ją.
Moje dwa ostatnie nabytki z kozim mlekiem:

- glicerynowy superskoncentrowany krem-maska do rąk i paznokci - Eveline:
 

Jeżeli kiedyś napotkacie ten krem to gorąco zachęcam do zakupu!
Bogactwo składników sprawia, że skóra staje się wyjątkowo gładka i elastyczna.  Krem zapewnia długotrwałe nawilżenie. Lekka konsystencja i przyjemny, delikatny zapach dają wyjątkowe poczucie komfortu, i  co jest bardzo ważne - krem bardzo szybko się wchłania ;-)
Cena: ok 4zł.

Drugim produktem jest Krem do Twarzy - Kozie Mleko z Ziaji:


Jak dla mnie krem rewelacja, kolejny raz produkt z Ziaji mnie nie zawiódł.
Krem pachnie bardzo przyjemnie, ma świetną konsystencję, która bardzo szybko się wchłania do matu.



Nawilża skórę twarzy i ani trochę jej nie podrażnia, wielkim plusem jest wydajność kremu, by pokryć całą twarz wystarczy niewielka ilość ;-) Zapłaciłam za niego 5,50 zł z czego jestem niezwykle zadowolona :)

A jak się ma Wasza przygoda z kozim mlekiem ?
Y.
Dzisiaj chciałabym Wam w wielkim skrócie przedstawić jedno z moich ulubionych maseł do ciała:
Balsam do ciała z masłem shea - len z grejfrutem.
Kiedyś nie przepadałam za tego typu masłami, ale po pierwszym pudełeczku, nie mogłam się z nim rozstać!


Największym atutem masełka jest jego niesamowity zapach (musicie sobie to niestety tylko wyobraźic), pachnie ono zniewalająco, owocowa nuta utrzymuje się na ciele (i nie tylko) bardzo długo z czego jestem niezwykle zadowolona! :) Świeży zapach zazwyczaj poprawia mi samopoczucie, i pozwala na chwilę relasku!
Masło bardzo dobrze nawilża skórę, trzeba uważać żeby z tym nawilżeniem nie przesadzić.
Można go stosować zarówno na całe ciało, na dłonie i stopy, jak i na usta - jest dobry do wszystkiego!
Produkt starcza na bardzo długo, mi zazwyczaj na 1-5/2 miesiące, cena też nie jest jakaś mega ogromna - 24,50zł / 100g !
Polecam do wypróbowania! ;-)
Na koniec pozachwycam się płynem do demakijażu z Bielendy oraz tonikiem z Ziaji:


Dwufazowy płyn z Bielendy jest ze mną już od jakiegoś czasu i jestem z niego bardzo zadowolona, zarówno awokado, bawełna jak i czarna oliwka, którą teraz stosuje świetnie wywiązują się ze swojej roli, usuną każdy makijaż, zrobią to szybko i skutecznie, przy czym nie podrażnią naszej skóry ani oczy ;-)



Ogórkowy tonik również mnie nie zawiódł, jest to już któraś buteleczka z kolei i nadal jestem nia zachwycona, cudowny zapach, uczucie świeżości i delikatne nawilżenie - nic dodać, nic ująć ;)
a gąbeczki do twarzy same rwały się do zdjęć ;-)

Czas na jesienną lekturę przy herbacie :) Miłego popołudnia:


Y.

OS moim ulubieńcem ;)

Witajcie;-)
Czy u Was dziś też świeci takie piękne słońce? mam nadzieję, że tak ;)
Jak pewnie niektóre z Was zauważyły zmienił sie trochę (co ja mówię - bardzo) wygląd bloga...Jak się Wam podoba ?! :)
Wszystko to zawdzięczam osobie, która bardzo dużo mi pomaga w tym świecie, zapraszam Was do Blogosii : http://www.blogosia.blogspot.com   ;-).

A teraz dalsza część moich urodzinowych łupów i mój ulubienieć Original Source ;-)
Przesyłką z Londynu dotarły do mnie dwa egzemplarze:


Ku mojemu zdziwieniu, nie były to żele, tylko .... szampony! :D
Super sprawa, tymbardziej, że nie ma ich w Polsce :)
Oczywiście produkty mnie nie zawiodły...zapachy są zniewalajace, i bardzo intensywne co mi sie bardzo podoba, bo przynajmniej czuję jak pachną moje włosy!
Konsystencja gęsta, nie rozlewa się na dłoni i nie spływa, na włosach pienią się doskonale.


Nie ma do nich żadnych zastrzeżen ;) Są równie sympatyczne jak żele.
Jeśli, któraś z Was będzie miała okazje spróbować - gorąco polecam! :)

Widziałam, że niektóre z Was już posiadają Kalendarze na 2013 rok :)
Ja również się już w takowy zaopatrzyłam, Kalendarz z mojej ulubionej serii : Tatty Teddy x - Me to You :)  Tak się z nim zżyłam przez ostatnie lata, że nie mogłam odpuścić okazji i zakupiłam go już w październiku - Empik - 30zł. :






Chyba zbliża się czas na pierwsze rozdanie? Co Wy na to ? ;-)
Udanego weekendu:)
Y.

Witam ponownie ;)

Witam Was ponownie ;)
W blogowaniu miałam dość długą przerwę, ale już się tłumaczę...
Kilka spraw skumulowało mi się naraz, (bardzo tego nie lubię )mianowicie:
kilkudniowe swiętowanie urodzin i rozpoczęcie studiów,  i mega mało czasu na wszystko, a zaraz po tym przeprowadzka, do nowego mieszkania....jeśli którąś z Was to spotkało, to na pewno wiecie z czym to się wiąże! No i to wszystko trwało i trwało....internet nareszcie mam, no i jestem ;-)
i mam nadzieję, że obejdzie się już bez żadnych przerw ;)



W tak długim czasie, oczywiście nazbierało mi się nowych kosmetyków, i jeszcze kilka pomysłów na posty, ale po kolei ;) dziś chciałabym Was przedstawić część łupów urodzinowych (oczywiście większość z nich to kosmetyki) dzisiaj te do makijażu ;)



Nie przepadałam zbytnio za cieniami i tego typu rzeczami, ale skoro już dostałam, to myślę, że warto z nich skorzystać, tymbardziej, że kolory bardzo przypadły mi do gustu, róż też ma bardzo ładny odcień :


Pędzelek, tusz oraz baza pod cienie (fajna sprawa) :


Nie udało mi się jeszcze wszystkiego przetestować - ciągły brak czasu, ale mam nadzieje, że niedługo się to zmieni, i zdołam opisać Wam co nieco ;)
i tak na osłodę niedzieli :


Trzymajcie się ;)
Y.