Nacomi Olej Avocado - Przyjemne Olejowanie

Kiedyś byłam na NIE, teraz jestem zdecydowanie na TAK. Oleje! Kto by pomyślał, że będę ich tak wielką fanką. Używam ich do ciała, do twarzy, do kąpieli i do makijażu, od pewnego czasu są ze mną wszędzie i jestem z tego niezmiernie zadowolona :)
 
Marki Nacomi nie przedstawiam, bo myślę, że jest już powszechnie znana i bardzo lubiana, mam ich wiele produktów i jakiś czas temu postawiłam na olej z avocado. Olej avocado ma wiele zastosowań nie tylko w formie kosmetycznej, ale również spożywczej, bogaty skład oleju awokado sprawia, że jest bardzo cennym olejem dla skóry wrażliwej, alergicznej czy też atopowej. Bardzo dużo dobrych właściwości, dlatego też postanowiłam, ze go sprawdzę;)
 
 
 
Olejek podany w szklanej butelce (50ml), wygodna forma aplikacji - duży otwór przez który wylewamy produkt, opis zarówno na przodzie jak i z tyłu butelki, skład również podany (olej 100%).
Całkiem przyjemnie wygląda, jeśli chodzi o zapach, typowy dla tych produktów, nie przepadam za zapachem avocado, ale tutaj na szczęście mnie nie drażni, jest delikatny :).
 
 
A co z działaniem ? Ja staram się stosować takie oleje naprawdę do wszystkiego, dodaję je do kremów, baz, balsamów, nakładam też samodzielnie - odczuwam wtedy idealne nawilżenie skóry ( w końcu to olej :)). Po mału zaczynam też używać do włosów, ale tutaj zostanę wierna olejowi kokosowemu - on u mnie działa cuda ! :)
 
 
Olej ten głownie działa przeciwalergicznie orz przeciwzapalnie, doskonale radzi sobie z problemami skórnymi, które wymagają bardzo delikatnej pielęgnacji. Łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia, idealnie działa na wypryski. Jak pisałam wcześniej super też nawilża.
Ja jestem bardzo zadowolona z jego działania, jest to kolejny olej który zostanie ze mną na dłużej, tym bardziej, ze cena jest niezwykle zachęcająca (ok. 10-15zł.). Moja skóra czuje się po nim fantastycznie, olej wchłania się szybko, nie tłuści mi ubrań, nic tylko używać i używać.
 
 
 
Wiem, że też go używacie :) Jak się sprawdza u Was ? Czy też jesteście zadowolone z jego działania i sięgniecie po niego ponownie ? :)
 
Y.
 

Skinfood Coconut Mask - Koreański kokos

Korea!
Odkrywam naturalne składniki a pielęgnacja jeszcze nigdy nie sprawiała mi tyle radości :).
Marka Skinfood jako pierwsza silnie inspiruje się kuchnią, łączy piękno i smak, ja przy wyborze produktu pokusiłam się oczywiście o kokos, chociaż wybór był niezwykle trudny. Swoją przygodę zaczęłam od nawilżającej maski kokosowej :) No cóż w końcu jestem fanką wszystkiego co z kokosem!

 
 
 Koreańska pielęgnacja otacza nas z każdej strony, nic dziwnego, że tak chętnie po nią sięgamy, ponieważ działa! Przekonałam się już kilkukrotnie, że kosmetyki z innego kontynentu są dla mojej skóry zbawiennie. Teraz bardzo, ale to bardzo potrzebuję nawilżenia, więc postawiłam na silnie nawadniającą maskę z kokosem (ok.55zł).

 

Po kilku użyciach (nakładam i zostawiam na noc) czuję się o wiele lepiej, oprócz nawilżenia czuję również jej ujędrniającą moc! Skóra jest miękka, gładka i fantastycznie napięta. Maska jest żelowa, na początku delikatnie kremowa, na twarzy zmienia się "w wodę", po wyjęciu z lodówki efekt jest o wiele mocniejszy, wiosna, lato już teraz mi nie straszne.


 

Najlepsze, oczywiście zostawiłam na koniec! Kokos, kokos, kokos. Maska to prawdziwy kokos, żadna chemia, zero sztuczności, po otwarciu i nałożeniu na twarz czuje tylko to :) Coś wspaniałego!
Marka w swojej ofercie posiada jeszcze maski z innymi składnikami, min.: cytryna, arbuz czy żurawina. Czuję, ze wypróbuję je wszystkie :)
Uwierzcie mi, warto !

Y.
 

Glow na twarzy - festiwal rozświetlaczy.

Wiosna!
Rozświetlenie!
Glow!
Słońce! -> to jest to :)
Swoją twarz staram się rozświetlać  o każdej porze roku, jednak wiosną wychodzi mi to najlepiej, być może jestem tak spragniona światła i słońca, że nakładam na siebie bardzo dużo takich produktów, czuję się z tym dobrze, nie zamierzam tego zmieniać, pokażę Wam moich ulubieńców, i te rozświetlacze, które pokochałam najbardziej :)



Jeśli chodzi o kosmetyki używam produktów o przeróżnych konsystencjach, nie mam swojej ulubionej formy, czy też koloru, jak widzicie produkty są sypkie, w płynie i w sztyfcie. Są złote, różowe i kolorowe :)


Na pierwszy ogień idą te sypkie, chyba najwygodniejsze jak dla mnie w aplikacji, kiedy po zimie potrzebuje promieni słońca na twarzy, stawiam na te produkty, nakładam je klasycznie nad kość policzkową albo omiatam dużym pędzlem całą twarz - glow na maksa! :)
Po lewej intensywnie kolorowy kosmetyk z Lovely - Lights on me, powiem Wam, że jest rewelacyjny, tak intensywnie rozświetla, że aż sama byłam w szoku, pozostawia cudowną poświatę, a nie tylko drobiny, nie ma co się bać kolorów bo one tutaj w niczym nie przeszkadzają (ok.10zł).
Na prawo puder rozświetlający marki Sephora, wiosenna nowość, wygląda pięknie, delikatny, sprawia, ze skóra nabiera delikatnego połysku, biały kolor to puder transparentny - utrwala makijaż, a kolorowy kwiat rozświetla skórę - praktyczny i funkcjonalny (ok. 59zł) :) Do sypkich produktów zaliczę jeszcze mój ulubiony cień z zimowej kolekcji Sephora - daje czadu! (ok.19zł).
 


Dalej! Produkty, które używam do rozświetlania twarzy w formie płynnej częściej dodaję do bazy lub do podkładu, wtedy efekt jest mocny i wyraźny, chociaż zdarza mi się też nakładać je klasycznie podczas makijażu, sztyft towarzyszy mi zawsze przy wykończeniu.


Forma płynnych produktów jest bardzo wygodna, są zabezpieczone w idealny sposób, nic nam się nie wyleje, nie wydostanie, produktu nakładamy tyle ile nam potrzeba, mimo iż kiedyś się ich bałam teraz jestem ich wielką fanką :).



Dwa pierwsze w kolorze złoto - różowym to Benefit, do połączenia z podkładem ten kolor jest idealny, jak mam dzień lenia to nawet potrafię nałożyć na twarz sam rozświetlacz i tak sobie paradować :) Benefit kusi oczywiście słodkimi i ładnymi opakowaniami, High Beam (ok. 129zł) nakładamy pędzelkiem, zaś Girl Meets Pearl (ok. 155zł) wykręcamy i siup. Oba posiadają pigmenty, które fantastycznie odbijają światło.

Na sam koniec zostawiłam sztyft, wiem, że nie każdy lubi taką formę aplikacji, fakt trzeba się do niej przyzwyczaić, a potem to już samo idzie, dzięki końcówce z gąbką nakładanie jest dziecinnie proste. Smashbox L.A. Lights - Hollywood & Highlight jest rewelacyjny, złoty kolor po nałożeniu wygląda cudownie, co mi się w nim najbardziej podoba, ten mokry efekt, który powstaje na twarzy (ok.159zł).



Teraz, kiedy wiosna zawitała na dobre, w sklepach, perfumeriach i drogeriach pojawia się coraz więcej produktów do rozświetlania twarzy, mimo iż mam swoich ulubieńców na pewno nie zrezygnuję z testowania nowych kosmetyków, mam nadzieję, że już niedługo pokaże kolejne :)



a jak u Was ?
Jest już wiosenny glow :)?
Y.

Photo Finish Primer Water Smashbox

Cześć.
Jesień trochę mnie spowolniła, trochę zniechęciła do wielu rzeczy, ale ja się nie dam! :)
i tak dziś przybywam do Was z fantastycznym produktem - Photo Finish Primer Water Smashbox.
 
Wszystkie zalety bazy, nawilżenie i delikatne rozświetlenie za jednym psiknięciem! Photo Finish Primer Water to baza w postaci mgiełki pełna rewitalizujących elektrolitów ożywiających twoją skórę i przywracających jej nawilżenie.  

 
Baza jest rewelacyjna, używam jej o każdej porze roku i jestem nią coraz bardziej zachwycona.
Jak widzicie jest w formie płynnej, wodnej, jest to mgiełka zamknięta w prostej,klasycznej butelce, która jest niewielka (125ml), bardzo wygodnie się ja trzyma. Dodatkowo jest urzekła mnie swoją prostotą i minimalizmem, ładny motyw, krótki opis i tyle. Butelka jest przeźroczysta.


Do czego służy taka baza ? Ano właściwości ma kilka, przede wszystkim nawilża skórę i przygotowuje ją na przyjęcie podkładu/pudru, utrwala nasz makijaż, odświeża skórę w ciągu dnia (idealnie sprawdza się latem jako mgiełka chłodząca), rewitalizuje i pobudza naszą skórę poprzez znajdujące się w niej elektrolity. Korzyści jest bardzo dużo, dla mnie najważniejsze jest to, że baza ma sobie też pielęgnację, nie zapcha nam buzi - nie zawiera olejów, jest delikatna, nie podrażnia, fantastycznie nawilża skórę i dodatkowo idealnie radzi sobie z makijażem.
 
 
Jak ją nakładamy ? Ja robię to na kilka sposobów, spryskuję nią twarz przed nałożeniem kremu, potem przed nałożeniem podkładu, nawilża to moją skórę, a dzięki spryskaniu przed podkładem, łatwiej się go nakłada, skóra jest wygładzona i nie ma problemu z rozprowadzeniem produktu. Często nakładam też na twarz sam puder, pod ten produkt aplikuję bazę co pozwala na zwiększenie krycia pudru. Makijaż również kończę tym primerem - utrwalam go i nadaję efekt mocnego rozświetlenia. Oczywiście w ciągu dnia spryskuję też buzię bazą niezliczoną ilość razy, dla odświeżenia i utrwalenia makijażu.
 
Jak więc widzicie baza wodna jest ze mną cały dzień, a dzięki korzyściom, które uzyskujemy poprzez jej stosowanie, nie wyobrażam sobie makijażu bez tego produktu. Oczywiście w dni gdzie mam odpoczynek dla twarzy też mi towarzyszy. Marka Smashbox uraczyła nas rewelacyjnym produktem :)
Cena - 159 zł
 
Y.
Y.

Lato jesienią ? Oczywiście, że tak! Guerlain Aqua Allegoria.

Czy jesienią też można mieć lato ?
Oczywiście.
Bardzo mi brakuje ciepłych, słonecznych dni .. radzę sobie jednak w inny sposób! Jak? Zapachem.
Jeszcze nie używam ciężkich, jesiennych zapachów, tylko póki mogę stawiam na te letnie, a co :)
 
Mój letniak to Guerlain Aqua Allegoria Pera Granita. Zapach został wydany przed samymi wakacjami, więc jest stosunkowo świeży, długo się przed nim wzbraniałam, aż w końcu nie wytrzymałam, i nabyłam go pod sam koniec wakacji, przyda mi się teraz :)
 
 
Kiedy ujrzał światło dzienne, od razu usłyszałam, że jest najsłabsza i najgorsza edycja Aqua Allegoria, że jest sztuczna i plastikowa, jednak w życiu nauczyłam się już, by nie słuchać innych, tylko decydować za samą siebie. Tak było i teraz.
 
 
 Twórcą kompozycji zapachowej jest Thierry Wasser. Nutami głowy grejpfrut, bergamotka i cytryna; nutami serca są kwiat pomarańczy, osmantus, gruszka i hedione; nutami bazy są mech, białe piżmo i cedr. Iście kwiatowo - owocowa kompozycja! Flakon jak widzicie cudowny! Złoto - różowy, piękna wstążka i korek, można go po prostu podziwiać!
 
 
Ten zapach to dla mnie połączenie szaleństwa z nutą spokoju, z jednej strony kwiaty, które wyciszają, owoce które są bardzo energetyzujące, z jeden strony jest jasny, wyrazisty za sprawą owoców, co zostaje przełamane kwiatami, i zapach już nie jest tak oczywisty.
Nie są to nuty dla każdego, trzeba się z nimi polubić, aby móc je nosić :) Jak wszystkie zapachy Aqua Allegoria jest świetną letnią odskocznią z nutą tajemniczej aury!
 
Ja właśnie w ten sposób przywołuje lato tej jesieni !
Y.

Balea - Żel pod prysznic - Wata Cukrowa

Dziś krótko!
Jesiennie!
Słodko!
Pachnąco!
Balea -Żel pod prysznic - Wata cukrowa! To prawdziwy słodziak :) Produkty Balea już dawno zagościły na liście moich ulubieńców, pięknie pachną, wyglądają, spełniają swoją rolę, dodatkowo pikanterii dodaje im to, że są tak trudno dostępne, na szczęście dzięki Dobrej Duszyczce raz na jakiś czas do mnie wpadają :) Chciałabym je mieć na co dzień i stacjonarnie, ale nie można mieć wszystkiego, no i może wtedy straciłyby swój urok :)
 
 
Dla mnie ta wersja stała się prawdziwym jesiennym umilaczem, produkt klasyczny dla marki Balea, opakowanie bardzo ładne, przyciąga wzrok od razu! Twarda tuba, dobry dozownik!
A później jest już tylko lepiej i lepiej ! Cudowny żel o jeszcze cudowniejszym zapachu waty cukrowej, nic tak nie umila mi wieczoru niż taka słodycz!
 

Żel robi to wszystko co powinien robić, myje, nawilża, koi, wygładza. Skóra jest odprężona i pachnąca! Nie ma co tutaj się rozpisywać :) Chciałam Wam pokazać moje jesienne odkrycie, i coś co sprawia mi ogromną radość w te chłodne, smutne wieczory :) Niebawem postaram się pokazać reszte cudownych rzeczy, dzięki którym ta jesień nie będzie taka straszna :)

 
 
 
Kto tak jak ja lubi Watę Cukrową :) ?
Y.

Jesień! U mnie już na całego :)

Przyszła jesień! Przyszła. Nie specjalnie na nią czekałam, ale nie lubię przejściowych pór roku, bardzo czekam na zimę, a od jesieni to już tylko kawałek .. Zimo nadchodź jak najszybciej !! :)
 
A co do jesieni mimo iż za nią nie przepadam ma swój urok! Chcę Wam pokazać jaki ma dla mnie,
dziś będzie całkiem niekosmetycznie, czasem można :)

Oprócz chłodnych wieczorów, gorących kąpieli, herbat i kaw w ogromnych kubkach, książek wieczorami to uwielbiam jesienne zdjęcia :)!
 
 
 




 


Ciepłej soboty! Y :)